Wiersze o miłości

Dobry Bog

Lezal sobie kamien calkowicie sam..spadl na niego Platek rozy i powiedzial szeptem-obudz sie juz po burzy :) Dziekuje plateczku za te mile slowa, lecz czy pod Twym platkiem moge dalej sie chowac? Oczywiscie kamyczku nie Jestes juz sam bede tutaj z Toba az do Nieba bram:)
– A czy do Nieba jest dluga droga?
– to zalezy kamyczku ile pod mym platkiem chesz sie chowac?
Na to kamyczek
– Chcialbym na ZAWSZE tylko Ty i Ja!!
— lecz zlosliwy wiatr zawial i plateczek spadl…:( I znow lezy kamien calkowicie sam..
-c zy ktos go podniesie i rzuci w strone bram??
–Lecz krzyknal Aniol z Nieba nie zostaniesz juz Sam!
platek jest juz w niebie i obmysla plan:) a ja mu w tym pomoge bo to wola Boga,ktory kazal dla Ciebie miejsce przygotowac! a kamyczka dusza chciala slyszec wiecej! i wystrzelil w gore prosto w platka serce!:) :)
A moral tej historii jest taki—Jest jedno powiedzenie o kwiatach…
Ale szczerze jest to
NADZIEJA I PRZEWAZNIE W PLATKACH…

Umieram bez Ciebie

Stałam się żebrakiem u drzwi Twoich ! Marnością i niewolnicą w swojej miłości ! Moje oczy stopiły się z grafitem Twych powiek! Zaś z mego łez padołu płyną łzy bólu i nadziei !

Miłości Moja! Jak smutny Słowik śpiewam Ci pieśni bolesne! Jakże brak Mi słów już, by miłością opisywać Cię pochwalnie ! Czy słyszysz skargę miłosnych słów ?

Czy udręka życia musi być taka ciężka ? Jak samotny ocean ,spokojnie płynę do Twych dłoni ! Jak samonta łódź dryfuje na falach do Ciebie mój luby!

W związanych oczach idąc ,widzę tylko Twój ogród Różany! Słyszę tony Twego głosu ! Jakże bolesne wspomnienie pocałunku ust jest ! Jakże bolesny jest czar Twych słów!

Niech mnie spalą w ogniu ! Niech mnie piekło wchłonie! Miły niech ostatni raz błądzą na mej twarzy Twoje dłonie ! Niech ostatni raz mój pocałunek przeleje czarę miłości !

Bo Ja umieram ! Umieram bez Ciebie !  Niechże moje pieśni ukoją serce ! Bym ostatni raz spojrzała w Twoje powieki ! I ustami na Twojej twarzy pocałunek złożyła !

Autor:

Undecided

Jest ona,
Jest i on.
Czyjaś żona i czyjś mąż.
Czują, wierzą, tęsknią, śnią.
Boże…Podaj im dłoń.
Połącz raz kolejny.
Ze sobą! Tak im będzie dobrze.
Oni swoim przeznaczeniem.
Szczęśliwa miłość wymaże przeszłość.

Powiedz…

Powiedz… dlaczego mi to zrobiłeś?!
Dlaczego mnie odrzuciłeś?
Dlaczego rzuciłeś w niepamięć…?
Ja pośród tych wszystkich problemów sama…
Bez żadnego oparcia.
Powiedz… dlaczego mi to zrobiłeś?
Bo zachorowałam?
Bo płakałam?
Bo miałam problemy, o których ci nie powiedziałam?
Tak się nie robi!
Powiedz… dlaczego mi to zrobiłeś?
Dlaczego odszedłeś do innej?
Czym ja zawiniłam?
W czym byłam gorsza?
Ah, teraz to nie ma sensu…
Gdy ciebie mi brak, pustkę mam w sercu…
A w głowie pytanie jedno: dlaczego…?

Autor: