Wiersze o miłości

Upojne noce…

O matko czarna szeptem nocy przyzwana
ty nas otulasz swą mądrością do rana,
toczysz ciche szepty i czułe objęcia
rozwijasz duszną nocą miłosne zajęcia.

Zza węgła ciemności drga oddech skupiony w mroku
zagląda w źrenice gwiazd jak w oczy Twoje w amoku
ulewą szczęścia dotyka bieli Twojego ciała
a radość zamknięta w sercu na zawsze w nim pozostała.

W ciasnych ramionach nocy, gdy czerń się toczy do świtu
zamknięte pożarem ciała spragnione swojego dotyku.
Harmonia wypełnia piersi, blask dnia dobija targu
ciało gra jeszcze miłością zbudzone z nocnego letargu.

Kołysze się wiatrem nadzieja lekka jak nocy mijanie
skropiona sokiem z granatu na puste już rankiem posłanie
z nocy rozwijasz radość a dzień je w tęsknotę zamienia,
bo róża zakwita nocą w ramionach męskiego pragnienia.

Pustka

Byłeś mi jesienią
Byłeś wiosną
Szumiącym lasem
Byłeś dotykiem
Zapomnieniem
Byłeś mi radością
Smutkiem
Uśmiechem moim
Byłeś bólem
Muzyką, wiatrem, deszczem
Słońcem
Byłeś…
Jesteś cichym wspomnieniem
Książką, którą czytam przed snem.
Labiryntem moich myśli
Łzą w oku
Cząstką serca
Tęsknotą
Zjawą w snach

Autor:

Ból

Cisza. Jestem sama. Jest ciemno
Korony drzew szumią nademną
Liście zwisają niczym szpony najgorszego koszmaru
Jestem sama. Zawsze tego chciałam. Już nie chcę takiego daru.
Marzyłam o lesie. Że będę w lesie. Sama .
I się spełniło. Jestem  w upiornym miejscu. Sama. Jak chciałam.
Cienie owijają się wokół mojej kostki.  Boję się , jeszcze nigdy się tak nie bałam
Ale jestem sama. Jest tak jak chciałam
Coś się do mnie podkrada. Nie mogę z siebie wydobyć słowa
To mi nie daje mi spokoju. Ratunku. To się przed moim wzrokiem chowa
Nagle trafia mnie w serce. Prosto w serce. Nie wiem dlaczego
Boli jak nigdy. Nie wiem co to jest. Nikt mi nie powie tego
Zagłębia się coraz bardziej, powodując coraz większe cierpienie.
To boli. Ja cierpię. Z jakiego powodu ja nie wiem.
Boję się , jeszcze nigdy się tak nie bałam
Ale jestem sama. Jest tak jak chciałam
To coś we mnie mieszka. To jest we mnie. W środku
Płacze. Łzy , niczym strumienie.
Brakuje tylko mostku.
Jakiegoś mostu , liny , czegoś co mi pomoże
Ja tego nie chcę. Chcę stąd iść.
Jesteś w stanie mi jakoś pomóc , Boże?
Zatapiam się w tym. Gubię się. To mnie przerasta
A do lasu , z każdą chwilą , nowy pęd , nowe drzewo , nowa roślina przyrasta
Boję się , jeszcze nigdy się tak nie bałam
Ale jestem sama. Jest tak jak chciałam
Nie wiem ile czasu tam spędziłam. Nie odczuwałam tego.
Cały czas próbowałam się pozbyć tego bólu. Niewyobrażalnego.
A gdy wreszcie mnie zostawił , gdy mnie opuścił , kiedy o mnie zapomniał.
Poczułam pustkę. Czystą pustkę.
Odchodząc nawet na mnie nie spojrzał
Minął jakiś czas , zanim zrozumiałam co to było
Wiecie już ? Ja do teraz nie wiedziałam . To była prawdziwa miłość

Autor:

Kochać.

Kocham Cię. Dwa najpiękniejsze słowa
Każdy je gdzieś w sobie chowa
Miłość niby najlepsze uczucie
Dla niektórych to zwykłe życia trucie
Nie każdy umie kochać. Nie każdy to potrafi
Nie każdego ta „strzała amora” trafi
Czy można żyć bez uczuć? A jak myślicie?
Da się , wy też tak potraficie
Można nie ufać , można nie kochać
Można przestać w nocy szlochać
Ale czy to się opłaca? Na pewno tego chcemy?
Kochając , miłość od siebie dajemy
Kochając pokazujemy , że jesteśmy warci miłości
Że coś jeszcze prócz złości u nas gości
Złość-uśmiech , ufność-kłótnia,radość-łzy
Kojarzysz te przeciwieństwa trzy?
Przywykłeś do nich , jak do wszystkiego
Czy to w tobie robi coś złego?
Czy uczucia mogą zniszczyć człowieka?
Czy człowiek kochający to inaczej kaleka?
Miłość należy do największych drani?
Zobaczcie ile ona młodych nadgarstków rani
Ale czy miłość to zabójca cichy?
Mój argument będzie dość lichy
Ale przynajmniej prawdziwy, brany z doświadczenia
Każdy w życiu ma wiele do zobaczenia
Ale kto kochał , ten wie napewno
Że miłość kogoś to taki lek z zewnątrz
Że ten kto nas kocha , temu nie brakuje odwagi
Że dokonuje zadania tak wielkiej wagi!
On kocha każdą twoją wadę
Twój uśmiech , krzywe zęby , poczucie że dasz radę
Błękitne oczy , wykrzywione nogi
Wszystkie niewyobrażalne wymogi
Poczucie niepewności które ci doskwiera
Pech który często się o Ciebie ociera
Kocha każdą z twojego oka łzę
Lecz chce żeby było ich jak najmniej
Kocha każdą twoją głupią minę
Doceń to , bo inaczej to przeminie….

Autor:

Z biegiem lat dojrzalsza miłość

Miłość spełzła z biegiem lat
jakby słabsza zdaje się,
lecz nie prawdą to stwierdzenie,
bo ja nadal kocham Cię.

Miłość wciąż realną jest
odnajduję ją przy Tobie
bez uczucia w związku źle
wszystko więc z miłości robię.

Upłynęło wiele lat
a my z wiekiem nieco starsi
i z bagażem trudnych chwil
o przeżycia te dojrzalsi.

Lejce losu każdy trzyma,
by odnaleźć drogę życia
dziś już wiem z upływem lat,
że w miłości sens przeżycia.