Październikowy deszcz

Na przydrożnych drzewach zaplątał się deszcz
po szynach światła pląsa cienkimi strugami
wiatr mu towarzyszy siadając na drzewa
a ptaki umilkły i żaden nie śpiewa.

Otrząsa się październik z deszczu jesiennego
krąży przed blokami pod czapką westchnienia
nadmiar deszczu tańcem w locie się otwiera
kałużą i bajorem na ziemi się zbiera.

Miasto ziewa leniwie ociekając wodą
na łące wyobraźni słońce twarz ociera
milczy skrępowane zaborczym deszczem,
który wciąż pada jeszcze, jeszcze, jeszcze…