Szedłem prostą drogą

Szedłem prostą drogą,
wszystko takie kolorowe aż ważnej rozmowy nadszedł czas,
telefon zadzwonił odebrałem w słuchawce jej piękny głos słyszałem i życie z kolorowego na szare zmienić musiałem,
cierpienia i bólu powstrzymać nie umiałem.
Choć chusteczek brak a ja zalany łzami ilość łez płynie jak jedna łza
bo tak jak się zaczęła tak końca nie ma
,decyzje podjąć musiałem bo cierpienia wytrzymać już nie umiałem,
chociaż wielkim Skarbem Cię nazywałem i tak to zakończyć musiałem.
Myśli, cele się zagubiły a ja w poszukiwanie ich nie miałem już siły.
Rozmowę zakończyłem, już po wszystkim ale i tak o niej myślałem,
uwagi na drogę nie zwracałem, milion razy się potykałem,
zalany łzami to jedyne co widziałem
na ławce usiąść musiałem ponieważ w biegu zapomnieć nie umiałem,
ręce ocierające łzy a w sercu i tak ból tkwi.

Autor: