Autor: Letni Zefirek

Tańczę dla Ciebie

Tańczą dla Ciebie krople deszczu
w porywie niosąc płatki wrażeń.
Tańczą dla Ciebie niebieskie obłoki
lekko stawiając w błękicie swe kroki.

Tańczę dla Ciebie w welonie nocy
pod delikatną koronką snu.
Tańczę dla Ciebie w mroku ciemności
pod peleryną uszytą z miłości.

Taniec to chwila zrodzona z nocy
pod skrzydłem mroku otwiera drzwi.
Taniec dla dwojga naszym pragnieniem
wirujmy zatem jak senne cienie.

Każda noc płonie jak źródło życia
tańcem krępuje bezbronne ciała,
które w szczelinie nocy spełnione
tańcem pijane są snu spragnione.

Tęsknię

Widzę Cię oczami mojej wyobraźni
moje myśli biegną po zielonej trawie
choć jesteś daleko jak gwiazdy na niebie
w podróżach z myślami ciągle widzę Ciebie.

Uśmiechnij się więc do mnie mimo odległości
prześlij niebu myśli puchem rozpisane
gwiazdami powrotu wyznaczaj swą drogę
na końcu tej drogi powitać Cię mogę.

Walentynki

W środku zimy dzień tak gorący,
że słowo Kocham potokiem się toczy
zapach miłości unosi się wysoko
w poduszce nocy nurzając się głęboko.

Strumień miłości bezszelestnie płynie
a pożar ciał jak ogień płonie
u schyłku westchnienia Dnia Walentego
wejdę z miłością do serca Twojego.

Nie pytaj o nic wierzę, że przyjdziesz
z bukietem róż czerwonych w dłoni
a ja otworzę butelkę szampana,
by ogień nocy ugasić do rana.

Oddech przeszłości

Bez wątpienia tęsknię i nie przestanę
łzę losu mego przytulę do serca
za siebie patrzę w obraz przemijania
sercu powierzam pamięć czuwania.

Ze swej podróży ciszę przemycam
światło pamięci, które wciąż powraca
obrazy z życia kręgi zataczają
bezkresną tęsknotą boleśnie wracają.

Jak na ironię losu wciąż tęsknię
a nałóg niemocy w minione szybuje
w rozdartej ciszy serce szybko bije
nie chcę inaczej! przeszłość niechaj żyje!

Wracam od nowa, zamykam granice
oddalone lata w depozycie duszy
oddech przeszłości dnia każdego czuję,
bo ja ją kocham, ja się w niej miłuję.

Październikowy deszcz

Na przydrożnych drzewach zaplątał się deszcz
po szynach światła pląsa cienkimi strugami
wiatr mu towarzyszy siadając na drzewa
a ptaki umilkły i żaden nie śpiewa.

Otrząsa się październik z deszczu jesiennego
krąży przed blokami pod czapką westchnienia
nadmiar deszczu tańcem w locie się otwiera
kałużą i bajorem na ziemi się zbiera.

Miasto ziewa leniwie ociekając wodą
na łące wyobraźni słońce twarz ociera
milczy skrępowane zaborczym deszczem,
który wciąż pada jeszcze, jeszcze, jeszcze…

W ramionach nocy

W głębokich pieleszach nocy gra sen u progu
w kokonie sennym zakwita szeptem i ciszą
kołyszą się śmiechy, drży nocy potęga
łka szczęście z pragnieniem co świtu dosięga.

Pochylam się nad Tobą w nocy suchej, milczącej
ciszą odpływają słowa w ustach zamknięte
łzami szczęścia się toczysz po kulisach mej twarzy
w noc spokojnie owijam to co jeszcze się zdarzy.

Pod wezwaniem miłości w sercach naszych utkwiła
senna noc co krzyczy w zanurzonych ramionach
rozczesuję grzebieniem szepty nocy głębokiej,
która świtem uleci zawstydzonym obłokiem.

Page 1 of 7