Autor: Letni Zefirek

Kamienice z przeszłością

Stare domy spełnione w cieniu jutra wciąż stoją
słońce błądzi po murach przeraźliwie nagich
krawędź światła ucieka zalewając się strachem
ślady swoje zaciera zasypując piachem.

Domy stare, skulone w czerwień cegły ognistej
strzegą życie lokalne mroczne bramy kamienic
tajemnice familoków klamrą czasu zamknięte
cierpko leci melodia przez okno nie domknięte.

Po kryjomu przychodzi noc co z dniem się żegnała
drzwiami mocno trzasnęła aż futryna zadrżała
nikt tu o nic nie pyta, każdy w ciszę chce wierzyć
z bladą twarzą przejętą móc kolejną noc przeżyć.

Gdy noc nadchodzi

Noc cicho strzela ku niebu
ziemia unosi się w gwiazdy
cisza do łóżka przytula każdego,
lecz sen nie przychodzi nie wiedzieć dlaczego?

Noc pochyla się nad twarzą
i przygląda jej uważnie
za oknami sny się tłoczą
coś gadają, coś mamroczą.

W głowie spokój, sen przytulasz
co z nadzieją Cię kołysze
ciepłe ręce pełne nocy
zapraszają- zamknij oczy.

Więc odpływasz coraz dalej
coraz śmielej w sen zapadasz
odpoczywasz w locie sennym
pod skrzydłami nocy ciemnej.

Księżyc w swej srebrzystej smudze
spędza błyszcząc noc przy Tobie
a Ty leżysz sen przemierzasz
noc do świtu czas odmierza.

Rankiem brzask się rozpościera
usiadł ptak na parapecie
świt przystojny czar roztacza
promień słońca życie wraca.

Przy głazach

Przy głazach głuchych na słońcu
między trawami wśród mrówek
wciąż biegnie stopą zmęczoną
z twarzą od słońca czerwoną.

Bez złudzeń, to biegnie poezja!
w bruzdach, bajorach i kurzu
z ognia i dymu wschodząca
poezja swym źródłem służąca.

Z ufnością dłonie wyciąga
w dzień mówi a nocą milczy
u progu serca każdego
promieniem dnia wschodzącego.

To Ona wschodzi ziarnami
na skrzydłach ptaków się wznosi
otwiera sumienia z klucza
smuci, miłuje, poucza…….

Nad cichym strumieniem

Nad cichym strumieniem drzewa zasypiają
pod czapką snu westchnienie błądzi
noc roztańczona gra na harmonii
pod płaszczem ciszy marzenia goni.

Wymknęła się noc do odległej wioski
uginają się dachy pod jej ciężarem
na wieży kościelnej dzwon północ wybija
a cisza nocna powietrze spowija.

Nad cichym strumieniem liście budzą drzewa
łaskoczą je świtem i lotem jaskółek
wytarte widoki rozświetla poranne słońce
świerszcze grają leniwie w cieniu liści na łące.

Nad cichym strumieniem dzień się przetacza
słońce się unosi z blaskiem w ciepłych oczach
delikatny oddech wiatru muska lekko plony
na polu i łące świat ciszą otoczony.

Porwane marzenia

Porwał wiatr marzenia zawinął w płat chmury
z grymasem spogląda unosząc je szybko
przeleciał nad łąką masując drzew liście
marzenia me zgubił wśród pól oczywiście.

Nad łąką zieloną jak wieczna nadzieja
pomyka, szaleje na zgubę nie patrzy
to w berka się bawi, z myślami się ściga
po moich marzeniach została mi FIGA.

Miłość różą pachnąca

Zakochana kobieta jest jak kwiatek róży
rozkwita i pachnie, bo miłość jej służy
najpiękniejszą różą jest miłość kobiety,
lecz, gdy zniszczysz uczucie zaraz zwiędnie niestety.

Page 2 of 7