Autor: Letni Zefirek

Matka

Matka – najpiękniejsza gwiazda dzieciństwa mojego
Matka- najbogatsza z postaci świata kobiecego
Matka- najdroższe serce jakie w życiu znamy
Matka- wszystko w tym słowie zawarte kochamy
Dla Ciebie dzień budzi się a mrok w noc zamienia
Dla Ciebie pachną kwiaty błękitem sklepienia
Dla Ciebie z wstęgi ułożę drogę, byś po niej kroczyła
bezpiecznie i obok, byś zawsze przy mnie była.
Ty jesteś Mamo ciepłem w gnieździe życia mego
będziesz moją światłością Mamo do dnia ostatniego…

Upojne noce…

O matko czarna szeptem nocy przyzwana
ty nas otulasz swą mądrością do rana,
toczysz ciche szepty i czułe objęcia
rozwijasz duszną nocą miłosne zajęcia.

Zza węgła ciemności drga oddech skupiony w mroku
zagląda w źrenice gwiazd jak w oczy Twoje w amoku
ulewą szczęścia dotyka bieli Twojego ciała
a radość zamknięta w sercu na zawsze w nim pozostała.

W ciasnych ramionach nocy, gdy czerń się toczy do świtu
zamknięte pożarem ciała spragnione swojego dotyku.
Harmonia wypełnia piersi, blask dnia dobija targu
ciało gra jeszcze miłością zbudzone z nocnego letargu.

Kołysze się wiatrem nadzieja lekka jak nocy mijanie
skropiona sokiem z granatu na puste już rankiem posłanie
z nocy rozwijasz radość a dzień je w tęsknotę zamienia,
bo róża zakwita nocą w ramionach męskiego pragnienia.

Z biegiem lat dojrzalsza miłość

Miłość spełzła z biegiem lat
jakby słabsza zdaje się,
lecz nie prawdą to stwierdzenie,
bo ja nadal kocham Cię.

Miłość wciąż realną jest
odnajduję ją przy Tobie
bez uczucia w związku źle
wszystko więc z miłości robię.

Upłynęło wiele lat
a my z wiekiem nieco starsi
i z bagażem trudnych chwil
o przeżycia te dojrzalsi.

Lejce losu każdy trzyma,
by odnaleźć drogę życia
dziś już wiem z upływem lat,
że w miłości sens przeżycia.

Leżąca w cierpieniu starość

Życia już nie słucha, wie co dalej będzie,
bo początek końca szaleje w rozpędzie
ściska serce bólem i żalem istnienia
ściera się z drżącymi ustami milczenia.

Z krzykiem zaświtały życia dni na niebie
w niebiańskim spojrzeniu podobne do siebie
goniły się węsząc ile dni przed nimi
tocząc się w pośpiechu dobami pustymi.

Życie się wyludnia stare ciało głosi,
bo na swych ramionach śmierć codziennie nosi.
Starość chora jest okrutna jeśli się nie broni
bezlitosna i samotna tak się mówi o niej.
Pan Bóg nad starością bardzo się pomylił
zmęczony tworzeniem wiele się nie silił.

Moje serce Twoim

Serce miłość rozwiesza jak muzyka swe dźwięki,
które toną lecz płyną rytmem czułej piosenki
w sercu miłość spoczywa na swym łożu oparta
nazbyt krucha i ciepła, lecz zabiegów Twych warta,
więc wygarnij tą miłość niech zapłonie w ciemności
i nie czekaj aż zgaśnie, lecz zatańczy z radości.

Łzy nieba

Po policzkach nieba lecą łzy co deszcz rozłożył
to Bóg płacze nad tym światem, którego sam stworzył
ludzie rządzą się na ziemi własnymi prawami
dręczą, krzywdzą, oszukują- nie myślą czasami.
Bieda, wrogość, ból, cierpienie. Ludzie co robicie?
Czemu tyle zła i wojen na ziemi tworzycie?
Na tej ziemi co być miała jak chlebem pachnąca
a została tylko sferą wielki ból niosąca
a więc płacze boże niebo deszczem miłosiernym
opamiętać czas się zacząć TY NARODZIE wierny!

Page 4 of 7