Autor: Letni Zefirek

Samotność

Samotność jak róża kłuje dotykiem i rani
w swej zadumie przytulona w bezsensu otchłani
zaś o poranku gasi pragnienie nadzieją
na przetrwanie, gdy idzie wyobraźni aleją.
Zbyt wiele bolesnej miłości wystawiła za próg
opuszczone tęsknoty, często słowa zimne jak lód.
Serce Twoje samotne jak losu ironia
smutne myśli na twarzy, a w spojrzeniu agonia.
Ta samotność przetrwała jak prawd starych szpargały
między rankiem a nocą wciąż boleśnie dzień cały.
Cieniem wlecze się zwątpienie i do stóp układa
w ciszy krzyczy, przeraża i beztrosko dopada.
Dokąd uciec przed tobą samotności krucha
byś zajęła się sobą nie stanem mego ducha?

Miłość cicho szeptana

Pocałunki Twoje żyją przy muzyce kwiatów
czułe słówka się czerwienią owocem granatów
usta Twoje wzruszone w blasku włosów zajęte
miłość ogniem płonącą wyszeptały przejęte.

I do uszu dobiegło serca Twego wyznanie
jesteś moja jedyna, kocham Ciebie kochanie.
Co za obłęd miłosny kruszy duszy podwoje
i za głosem miłości dajesz serce swoje.

Tak kobiety spragnione słów rozkoszy czekają
porywają je z ciemności, gdy mężczyźni szeptają
każda chce być kochana i z czułością tulona
dla jednego dziewczyna, dla innego żona.

Ciemność stroi ich serca jasnym blaskiem miłosnym
czułe słówka szeptane z pocałunkiem radosnym.
Blask księżyca się wdziera do małżeńskiej alkowy
a mężczyzna swą miłość pić ze źródła gotowy.

Bezdomny

Poniewierany wiatrem szukał w bramie oparcia
z losem na wojnę poszedł, nigdzie nie dostał wsparcia
bramy wieczoru zamknięte, więc tułać się musiał bez końca
życie jednakże przegrane niewiele widziało słońca.
Pchany bez życia balastu szukał nie wiedzieć czego
stchórzył, bo nie miał odwagi odwrócić losu swojego.
Bezdomny swą bezsilnością przez ścianę czasu zepchany
na krawędź losu swojego jak intruz życia niechciany.

Miłość pachnąca lasem

Miłość ich przeniosła w szerokiej wstędze czasu
na pola między bruzdy, na łąkę pod brzegiem lasu.
Zsiadły liście na drzewach, by się parze przyjrzeć
i rumiane słoneczko też zdążyło wyjrzeć.
Obok senne pola w nich mak wzdycha czerwony
tych dwojga kochanków sługa uniżony.
Wietrze wiej! powiada łan zboża dojrzały
kołysząc się na boki, miłość godna chwały!
Młodzi się kochają na natury łonie
miłością gorącą jak ogniem las płonie.
Wiatr muska ich ciała, cień liści spadł na twarze
a w sercach tych dwóch światów miłosne ołtarze.
Przez miłość wypełnieni najdroższą chwilą siebie
zajęci do wieczora na ciepłej, wiejskiej glebie.
Dozorcą tej miłości był las cicho szumiący
muzyka ptaków lotnych i klimat wsi gorący.

My…

My- to dwie pary oczu w niezwykłej oprawie
to nogi roztańczone na wiejskiej zabawie
My- to niezwykłe ciepło z głębi serc bijących
w świetle pytań oczu i spojrzeń gorących
My- to dwie połówki jabłka bardzo bliskie sobie,
których serca żeglują, Ty ze mną ja przy Tobie
My- to para bliskich sobie ludzi,
których towarzystwo wzajemne nie nudzi
My- to On i Ona co życia smakują
trzymając się za ręce przejść przez nie próbują
To droga ku przeznaczeniu po brukach miłości
po prostu Ja i Ty- w drodze ku przyszłości

Milczenie nocy

Zatrzymaj się,pomyśl o ciszy i zamknij oczy
zrelaksuj duszę i obudź zmysły a noc otoczy
nasze westchnienia w ciszy wydane oczom ciemności
w świecie gwiazd czuwających i nocnej szarości.
Nie odchodź daleko, chcę słyszeć bicie Twego serca
szukaj ze mną ciszy, szukaj grzechu minionego dnia.
Z wyobraźnią świateł, które krzyczą ciszą
nasze serca z pewnością teraz się usłyszą.
Pod skrzydłami ciszy i miłości, która nocą przysiadła
w obłokach skradzionego milczenia serca stęsknione dopadła.

Page 5 of 7