Ty

Mkniesz przez świat gdzieś hen w nieznane
Z bagażem uczuć, z brzemieniem klątwy nałożonej na Twą duszę
Przystajesz na chwilę by spojrzeć w dal, lecz nigdy przed siebie
Kruchy domek z kart, na który nikt nie chce zerkać
Jest dla ciebie wszystkim
Kłamstwa i pozory to Twoja gra
Ciągle się wzbraniasz przed ryzykiem
Wolisz liczyć karty i sprawdzać blefy
Kilkakrotnie złapany w sieć ułudy
Dajesz się mamić przez kolejnego drapieżnika
Kończysz niepełny i niespełniony
Umniejszony przez kolejne niepowodzenie
Wciąż błądząc we mgle, rzucasz wołanie o pomoc
Która nigdy nie nadciągnie
Sam sobie winien, przestajesz szukać drogi
Do wyjścia z tej patowej sytuacji
Zacząłeś wysoko, na szczycie góry
Lekko spychany, nie przeciwstawiałeś się
Zamiast zwolnić, parłeś naprzód , całym sobą
Pragnąłeś przeskoczyć wniesienie zamiast powoli się wspinać
Staczasz się w przepaść , coraz szybciej i głębiej
Dno jest coraz bliżej, nadziei coraz mniej
Tylko od Ciebie zależy, co wydarzy się dalej

Autor: