Zachód słońca nad morzem

Słońce zawisło purpurą nad morzem
już snem opada wciąż niżej i niżej
zaczęło schodzić po zmroku drabinie
powoli, pomału, bo za chwilę zginie.

Rozlało się barwą purpury pomarańczy,
w której blasku jeszcze świeci
pasmem złotych włosów się rozłożyło
i znika, znika, już go ubyło.

Już leży półkulą złocistą na wodzie
ostatkiem sił zaczerpuje oddech
zanurzone w głębi morskiej przestrzeni
jeszcze patrzy, jeszcze zerka, resztkami się mieni.

I zniknęło spokojnie w morskiej czeluści
za horyzontem do krainy mroku
czerwony olbrzym za morze zszedł spać,
gdy jutro wstanie znów będzie grzać.

Autor: